Akcje

Smakołyki na pikniki
Zdjęcia na blogu podlegają prawu autorskiemu. (Dz.U.1994 nr. 24 poz. 83 z późn. zm.) Nie wyrażam zgody na powielanie ich i publikowanie bez mojej zgody. Chcesz skopiować - zapytaj :)
  • Wszystkich wizyt: 210556
  • Dzisiaj wizyt: 31

mini bułeczki pomidorowe

Pomysł na pomidorowe bułeczki nie jest nowy. Dzisiaj zaprezentuję swój przepis na ich drożdżową wersję. Już od dawna zbierałam się do ich zrobienia. Zmobilizował mnie pomidor, którego musiałam już wykorzystać, bo długo by nie pociągnął. Bułeczki są bardzo proste w przygotowaniu, mięciutkie i mają piękny kolor. Dodatek ziół powoduje, że wpisują się we włoskie smaki. Dzięki niewielkiemu rozmiarowi, świetnie nadają się na przekąskę. Polecam z masełkiem czosnkowym.

Z podanego przepisu przygotujemy 32 mini bułeczki.

Składniki:

  • 500g mąki
  • 300 ml soku z pomidorów (1 średni pomidor)
  • 20g drożdży
  • po czubatej łyżeczce suszonych ziół: bazylii, tymianku i oregano
  • 2 łyżeczki soli
  • szczypta cukru
  • oliwa
  • koncentrat pomidorowy (ewentualnie – dla wzmocnienia koloru)

Sposób przygotowania:

Pomidora możemy sparzyć i obrać, ale nie ma takiej konieczności. Wycinamy zielone środki i miksujemy owoc. Najlepiej zrobić to w pojemniku z miarką, dzięki temu będziemy wiedzieć czy mamy odpowiednią ilość soku. Jego nadmiar odlewamy. W przypadku uzyskania mniejszej ilości możemy dodać łyżeczkę koncentratu pomidorowego i uzupełnić wodą. W tym momencie możemy również dodać łyżkę koncentratu, jeśli chcemy wzmocnić kolor bułeczek.

Mąkę przesiewamy do sporej miski, dodajemy zioła, sól, cukier i pokruszone drożdże. Następnie wlewamy sok z pomidora i 3 łyżki oliwy. Wszystko mieszamy. Gdy składniki się połączą, przekładamy ciasto na posmarowaną oliwą stolnicę i dobrze wyrabiamy. Jeśli ciasto się lepi – dodajemy po trochu  oliwy. Przekładamy ponownie do miski, przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do podwojenia objętości (0,5-1 godz.).

Wyrośnięte ciasto powtórnie chwilę wyrabiamy. Następnie dzielimy je na dwie części, które potem również przepoławiamy i tak z każdym kawałkiem, aż uzyskamy ich 32. Chyba, że wolimy inny rozmiar bułeczek. Wtedy robimy ich mniej lub dzielimy jeszcze bardziej. Ręce smarujemy oliwą i z każdego kawałka robimy kulkę. Układamy je na blachach wyłożonych papierem do pieczenia i spryskujemy oliwą. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez ok. 12 minut.

Wspomniane masełko czosnkowe każdy potrafi zrobić. Najprostsza wersja: masło, czosnek, sól – ilość według uznania.

razowe muffinki z nektarynkami i migdałami

O muffinkach napisano już chyba wszystko. Nie ma, więc sensu nadmiernie się rozpisywać. Robi się je szybko i w niezwykle łatwy sposób. Daje to zatem pole do popisu i możliwość niezliczonych modyfikacji. Ja do przygotowania muffinek, prezentowanych w tym wpisie, użyłam mąki razowej i brązowego cukru. Choć nie są mniej kaloryczne, to na pewno bardziej zdrowe. Do środka tym razem wrzuciłam nektarynki (myślę, że brzoskwinie też będę świetne). Czegoś mi brakowało, więc dodałam migdałów. To połączenie okazało się być jak najbardziej trafione.

p.s. Niestety (choć może i „stety”) mam teraz dużo mniej czasu. Z tego powodu rzadziej robię zdjęcia temu, co przygotuję. Obiecuję, że jednak nowe przepisy będą się pojawiały. Rzadziej, ale mam nadzieję, że regularnie.

Składniki:

suche

  • 200 g mąki razowej
  • 150 g mąki pszennej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 płaska łyżeczka sody
  • 250 g cukru brązowego(można zmniejszyć ilość)

mokre

  • 2 jajka
  • 125 ml oleju
  • 250 ml mleka/ jogurtu naturalnego/ maślanki (jogurtu i maślanki dodajmy nieco więcej, bo ciasto z pewnością wyjdzie nam za gęste)

dodatkowo

  • ok. 250 g nektarynek (2 duże / 4 małe)
  • 50 g migdałów (najlepiej w słupkach, jeśli mamy całe najpierw zalewamy je wrzątkiem, obieramy ze skórki i kroimy)
  • pół łyżeczki aromatu migdałowego (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

W jednym naczyniu łączymy wszystkie suche składniki. Mąkę przesiewamy. Możemy już tutaj dodać migdały. W drugiej misce roztrzepujemy jajka. Dodajemy do nich jogurt (mleko/ maślankę) i olej. Następnie łączymy zawartość obu misek. Do przygotowanego ciasta wrzucamy nektarynki pokrojone w małą kostkę. Ewentualnie dodajemy aromat (uważać z ilością!).

Tak przygotowane ciasto przekładamy do foremek wyłożonych papilotkami lub wysmarowanych tłuszczem. Wypełniamy je do 3/4 wysokości. Pieczemy w temperaturze 175 stopni przez 25 minut.

I już:)


pomidory i papryki. faszerowane ravioli i zapiekane w sosie.

Faszerować i zapiekać można różne warzywa. Można także komponować rozmaite nadzienia. Dzisiaj proponuję moją ulubioną wersję tego dania. Są to pomidory i papryki, które wypełniłam ravioli (można również użyć tortellini). Najfajniejsze w tym przepisie jest to, że wykorzystujemy warzywa w całości, nic się nie marnuje. Z wydrążonego miąższu pomidorów robimy sos. Ścięte góry papryk do tego sosu dodajemy. Potrawa jest niezwykle proste i szybka w przygotowaniu (nie licząc czasu w piekarniku).

Składniki:

  • 6 papryk
  • 6 dużych pomidorów
  • 2 opakowania (250g) ravioli lub tortellini z ulubionym nadzieniem
  • karton przecieru pomidorowego
  • 200 ml śmietany 18%
  • niewielka kostka żółtego sera
  • świeże zioła (tymianek, bazylia oregano)
  • czosnek
  • sól, pieprz

Jeśli nie uda nam się kupić naprawdę dużych pomidorów, kupmy ich więcej (ja np. przygotowałam 8).

Sposób przygotowania:

Pierożki gotujemy w osolonej wodzie, nieco krócej niż jest napisane na opakowania (np. u mnie było napisane 14 minut, ja gotowałam 10). Ścinamy góry warzyw. Wnętrze papryk oczyszczamy z pestek i białych błon. Pomidory wydrążamy.

Miąższ pomidorów miksujemy. To samo możemy zrobić z ich wierzchami, chyba że chcemy warzywa nimi przykryć. Dodajemy przecier pomidorowy i śmietanę. Góry papryk kroimy w paseczki i wrzucamy do sosu. Dodajemy posiekane zioła, czosnek (ilość według uznania), solimy i pieprzymy. Sos jest gotowy.

Warzywa układamy w naczyniach żaroodpornych lub blachach do pieczenia. Wypełniamy je ravioli lub tortellini. Do każdego warzywa wlewamy odrobinę sosu. Resztę wlewamy do naczynia, w którym są papryki i pomidory. Wierzch warzyw posypujemy tartym żółtym serem.

Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni i pieczemy 30-40 minut. Podajemy polane sosem.


chipsy ziemniaczane z piekarnika

Znowu ziemniaki. Ale to nie przypadek. Chipsy ziemniaczane zrobiłam z nadwyżki ziemniaków przygotowanych do zapiekanki. Rozpędziłam się z krojeniem i musiałam jakoś wykorzystać nadmiar ziemniaczanych plasterków. Nie było ich zbyt wiele, więc kolejne danie odpadało. A skoro piekarnik był rozgrzany, postanowiłam to wykorzystać. Chipsy są na pewno zdrowsze od tych sklepowych, a ich przygotowanie nie zabiera zbyt wiele czasu. Warto zatem przygotować je, gdy najdzie nas ochota na ziemniaczaną przekąskę.

Składniki:

  • 2-4 ziemniaki lub tyle, ile nie wykorzystaliśmy do zapiekanki
  • 2 łyżki masła
  • suszony tymianek
  • sól

Sposób przygotowania:

Pokrojone cieniutko ziemniaki zalewamy rozpuszczonym masłem. Dodajemy do nich odrobinę suszonego tymianku i solimy. Układamy pojedyncze plasterki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 15-25 minut. Zależy to od grubości plasterków i od tego, jak przypieczone chipsy lubimy.


prosta zapiekanka ziemniaczana

 

Nie ma co się za wiele rozpisywać na temat dzisiejszego przepisu. Zapiekankę ziemniaczaną zna każdy. Tym razem postanowiłam przygotować zapiekankę z surowych ziemniaków (bez wcześniejszego gotowania) i z niewieloma dodatkami. Wędzony boczek świetnie pasuje do ziemniaków. To samo można powiedzieć na temat tymianku. Po co zatem psuć tak dobre połączenie? Sól i pieprz wystarczą.


Składniki:

  • 80 dag ziemniaków
  • 30 dag wędzonego boczku
  • 200 ml śmietany 18%
  • szklanka mleka
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • gałka muszkatołowa
  • sól
  • pieprz

Sposób przygotowania:

Jeśli ziemniaki mają delikatną skórkę, to dokładnie je myjemy i nie obieramy. W innym przypadku warzywa obieramy. Następnie kroimy je na cienkie plasterki. Jest to konieczne, ponieważ nie podgotowujemy ziemniaków wcześniej, grube mogłyby zbyt długo dochodzić.

Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy. Wytopionym tłuszczem smarujemy naczynie żaroodporne. Układamy w nim warstwę ziemniaków, którą solimy, pieprzymy, posypujemy listkami tymianku i 1/3 boczku. Układamy następnie jeszcze dwie warstwy, które przygotowujemy w ten sam sposób.

W miseczce mieszamy trzepaczką śmietanę z mlekiem i dodatkiem gałki muszkatołowej. Przygotowanym płynem zalewamy zapiekankę.

Wkładamy danie do piekarnika rozgrzanego do temperatury 200 stopni. Pieczemy ok. godzinę, sprawdzając czy ziemniaki są miękkie. Jeśli nie będą jeszcze gotowe, a wierzch zacznie się przypalać, wystarczy przykryć zapiekankę folią aluminiową.

Banalne, a jakie smaczne.

 

megaczekoladowe brownie z malinami

Pozbierałam wszystkie numery Palce Lizać, które pałętały się po moim domu. W związku z tymi porządkami, postanowiłam przejrzeć je ponownie. Celem było znalezienie przepisów, które kiedyś mi się spodobały i stwierdziłam, że „na pewno to zrobię!”, po czym o nich zapomniałam. Liczyłam najbardziej na ciekawe dania z mięsem, rybą, albo jakieś sałatki. Słodkości mnie nie interesowały. Skończyło się na tym, że po kilkunastu minutach robiłam brownie z malinami. Przepis pochodzi z numeru z pomysłami na piknikowe potrawy (jest to nr 21 z 29 maja 2012). Warto spróbować, bo połączenie czekolady z malinami słynie ze swojej doskonałości:)

Składniki:

  • 100 g masła
  • 250 g gorzkiej czekolady
  • 300 g brązowego cukru
  • 4 jajka
  • 225 g mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • esencja waniliowa (ewentualnie aromat)
  • 40 g kakao
  • 500 g malin

Sposób przygotowania:

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (najlepiej w większym naczyniu, w którym potem wymieszamy wszystkie składniki). W tym samym czasie w innym naczyniu łączymy mąkę, proszek do pieczenia i kakao. Do zdjętej z ognia czekolady dodajemy cukier, jajka i esencję. Po wymieszaniu przesiewamy przez sitko mąkę z kakao i łączymy wszystkie składniki. Surowe ciasto przelewamy do natłuszczonej formy (21×30 cm) i wtykamy w nie maliny. Następnie pieczemy ok. 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 175 stopni.

Ciasto jest ciężkie i błotniste – jak przystało na brownie. Do tego megaczekoladowe i niesamowicie słodkie. Lekko kwaskowe maliny świetnie równoważą te smaki.


W malinowym raju

dwie pasty z bakłażana

Nie jestem wielką fanką bakłażana. I bardzo nad tym ubolewam. Wizualnie bakłażan mi się podoba i szkoda, że podobnie nie jest ze smakiem. Postanowiłam to zmienić i poszukać swojego sposobu na bakłażana. Nie chciałam, żeby był mdły, bo na takiego zwykle trafiałam. Wiem, że da się to zrobić. Jadłam kiedyś świetną wegetariańską musakę i zapiekankę grecką. Były tak dobrze doprawione, ze zawarty w nich bakłażan był wyborny. W poprzednim przepisie (wegetariańskie klopsy zapiekane z warzywami na indyjską nutę) bakłażan dobrze skomponował się z intensywnymi indyjskimi przyprawami i bardzo mi smakował.

Tym razem postanowiłam spróbować bakłażana w zupełnie innej formie. Wymyśliłam, że zrobię z niego pastę. Stwierdziłam, że  dodam do niego pieczony czosnek, co okazało się świetnym wyborem. Natka pietruszki była kolejnym składnikiem pasty, jaki przyszedł mi do głowy. Konkurencją dla niej stał się świeży tymianek, którego jestem wielbicielką. Ostatecznie zrobiłam dwie pasty: jedną z dodatkiem pietruszki, a drugą z tymiankiem. Zdarzyło mi się również zjeść je razem i także smakowały dobrze. W związku z tym, jeśli ktoś ma ochotę, może zmieszać wszystkie składniki i zrobić pastę z dodatkiem zarówno pietruszki, jak i tymianku. A jak moje wrażenia z kolejnego spotkania z bakłażanem? Pasta wyszła smaczna, ale dla mnie za mało wyrazista. Nie chciałam przesadzić z przyprawami, wydaje mi się, ze te, które dodałam wystarczają. Fanom bakłażana pasta na pewno będzie smakować. A ja szukam dalej :)

Składniki:

  • 2 małe bakłażany (ewentualnie 1 duży)
  • 1 mała główka czosnku
  • niewielki pęczek natki pietruszki
  • podobna ilość świeżego tymianku
  • sok z połówki cytryny
  • pieprz ziołowy
  • sól
  • 1 łyżka oliwy

Sposób przygotowania:

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia kładziemy przekrojone bakłażany. Ścinamy wierzch z główki czosnku. Kładziemy go na folię aluminiową i polewamy łyżką oliwy, zawijamy. Tak przygotowane warzywa wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 30 minut.

Z wystudzonego bakłażana wybieramy miąższ. Rozdrabniamy go. Ja użyłam rozdrabniacza do warzyw, nada się także blender lub malakser. Bez problemu można to również zrobić widelcem, bo warzywo jest bardzo miękkie.Wyciskamy czosnek z łupin (także łatwo wychodzi) i dodajemy jego połowę do bakłażana. Następnie uzupełniamy pastę o posiekaną natkę pietruszki, połowę soku wyciśniętego z cytryny, pieprz ziołowy i sól (według uznania). Wszystko mieszamy. To samo robimy z drugim bakłażanem, ale zamiast pietruszki dodajemy świeży tymianek. I mamy przygotowane dwie pasty z bakłażana.


wegetariańskie klopsy zapiekane z warzywami na indyjską nutę

Na obiad miało być dzisiaj leczo. Ale wczoraj wieczorem szwendałam się od bloga do bloga i w końcu trafiłam do Alisz. Zobaczyłam zapiekane wege klopsy i nie mogłam ich nie zrobić. Smak mnie na nie niesamowity naszedł, więc leczo będzie musiało poczekać. A skoro już o smakach mowa, postanowiłam od razu zaspokoić pozostałe, które za mną chodzą. A były to (bo już zaspokojone są! :) grillowane warzywa (papryka i bakłażan) oraz indyjskie smaki. I tak oto postanowiłam zapiec klopsy w sosie z dodatkiem grillowanych warzyw i indyjskich przypraw. Wersję Alisz z makaronem też na pewno kiedyś wypróbuje, bo klopsy okazały się być bardzo dobre. Przed zapieczeniem również świetnie smakowały, więc przyrządzę je zapewne w wielu wariantach.

Z podanych składników wyszło mi 25 klopsów i odpowiednio duża ilość sosu do ich zalania. Zapiekłam je w dwóch naczyniach żaroodpornych. Jest to zatem spora porcja i warto zaprosić większe towarzystwo do konsumpcji:)

Składniki:

Klopsy (przepis oryginalny)

  • 1 szklanka kaszy jaglanej
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 1 papryka czerwona
  • pół pęczka natki pietruszki (dałam cały, bo był jakiś nędzny)
  • 1 jajko
  • 0,5 – 1 szklanki bułki tartej
  • 2 ząbki czosnku
  • pół łyżeczki pieprzu cayenne
  • po czubatej łyżeczce czubricy czerwonej i zielonej
  • 5 szklanek bulionu do ugotowania kaszy i soczewicy

Sos z warzywami

  • 1 karton przecieru pomidorowego
  • 4 pomidory (można zastąpić pomidorami z puszki)
  • 1 papryka
  • 1 bakłażan
  • 1 cebula
  • garść świeżych liści kolendry
  • 1 płaska łyżeczka słodkiej papryki
  • 0,5 łyżeczki chilli w proszku
  • 0,5 łyżeczki mielonego kuminu
  • 1 płaska łyżeczka kurkumy
  • 1 płaska łyżeczka garam masali
  • sól

Sposób przygotowania:

Kaszę jaglaną gotujemy w 2 szklankach bulionu (ok. 20 minut), soczewicę w pozostałej ilości (ok. 7 minut). Odcedzamy je po ugotowaniu. W tym samym czasie przygotowujemy warzywa. Paprykę obieramy, kroimy (jedną – do sosu – drobniej) i grillujemy (ja zrobiłam to na patelni grillowej). Bakłażana kroimy na plastry o grubości 1 cm i posypujemy solą, aby „się spocił”. Opłukanego i osuszonego kroimy w kostkę i również grillujemy.

Do misy malaksera wrzucamy: posiekaną natkę, 1 paprykę i pokrojony czosnek. Wszystko miksujemy. Następnie dodajemy kaszę oraz soczewicę  i znowu mieszamy. Doprawiamy (najlepiej zanim dodamy jajko, żeby spróbować i ewentualnie coś dodać). Wbijamy jajko i mieszając dosypujemy bułkę tartą, aż uzyskamy odpowiednią konsystencję (taką, żeby uformować z masy kulki). Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy klopsy.

Gdy klopsy się smażą, możemy zacząć robić sos. W wysokim rondlu szklimy cebulę pokrojoną w piórka. Dodajemy do niej chilli, paprykę w proszku, kurkumę oraz kumin i chwilę smażymy. Następnie wrzucamy pomidory pokrojone w kostkę. Gotujemy przez moment, po czym wlewamy przecier. Doprawiamy solą i garam masalą. Gotujemy przez ok. 10 minut. Pod koniec gotowania dodajemy bakłażana i paprykę oraz posiekaną kolendrę.

Klopsy układamy w naczyniu żaroodpornym i zalewamy sosem. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni i zapiekamy przez 15-20 minut.

Jak już wspominałam niezapieczone klopsy także są pyszne, więc jeśli nie chce się komuś czekać, wystarczy polać je sosem i tak pałaszować. Myślę, że sos (zapieczony czy też nie) sprawdzi się również w przypadku innych dań, np. mięsnych klopsów.




ajvar – bałkańska pasta warzywna

Paprykę, pomidory, bakłażana i czosnek wykorzystałam, żeby zrobić ajvar. Jadłam go kiedyś na wyjeździe ze studentami z różnych części Europy. Poczęstowały nas nim Słowenki. Był pyszny, więc postanowiłam, że kiedyś muszę sama go przygotować. I teraz nastąpił ten czas, bo sezon warzywny w pełni, a ajvar to bałkańska pasta warzywna. Jej podstawę stanowi słodka papryka, do której dodaje się bakłażana, a także inne warzywa, np. pomidory, marchewkę, ostrą papryczkę, cebulę, czosnek. Jest wiele wersji tego przepisu, jak to zwykle w przypadku tradycyjnych dań bywa. Wiadomo, że każda gospodyni robi wszystko po swojemu. Ja także przygotowałam swoją wersję. Dałam to, co lubię i w ilości takiej, jak lubię. Pasta wyszła lekko pikantna, ale ja lubię ostre potrawy, więc dla kogoś innego mogłaby być bardzo pikantna. Jeżeli nie lubimy zbyt pikantnego smaku, wystarczy nie dodawać ostrej papryczki. Jako że była to próbna wersja zrobiłam pastę tylko z kilograma papryki. I wyszły mi zaledwie cztery słoiczki. Przygotowanie ajvaru jest dosyć czasochłonne (najpierw pieczemy warzywa, a potem długo je gotujemy), więc myślę, że warto przygotować go od razu więcej. Wystarczy zawekować i postawić obok pozostałych przetworów. Potem możemy wykorzystać go jako dodatek do mięsa lub pieczywa, albo jak tylko chcemy. U mnie posłużył m.in. jako sos do makaronu.

Składniki:

  • 1 kg czerwonej papryki
  • 1 bakłażan
  • 2 pomidory
  • 1 ostra papryczka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1-2 łyżki octu (ja dałam winny i 1 łyżkę, bo nie przepadam)
  • pieprz, sól (ilość według uznania)

Sposób przygotowania:

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni. W tym czasie myjemy warzywa. Papryki dzielimy na pół i oczyszczamy z pestek. Bakłażana przepoławiamy. Warzywa układamy na blachach wyłożonych papierem do pieczenia i pieczemy 20-30 minut. Upieczone warzywa wkładamy do woreczków foliowych i pozostawiamy do ostygnięcia. Wtedy skórka zejdzie z nich bez problemu. Pomidory parzymy i obieramy ze skórki.

W ten sposób przygotowane warzywa rozdrabniamy w dowolny sposób. Ja wybrałam blender, ale następnym razem je pokroje, żeby w paście zostały kawałki warzyw.

Do gotowania ajvaru wybieramy garnek o grubym dnie, żeby mieć pewność, że pasta się nie przypali. Wlewamy do niego olej, dodajemy rozdrobnione warzywa. Następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, drobno pokrojoną papryczką, sól i pieprz. Gotujemy, regularnie mieszając, aż pasta zgęstnieje. U mnie trwało to prawie 2 godziny. Pod koniec dodajemy ocet i ewentualnie doprawiamy.

Gotowy ajvar przelewamy do gorących słoiczków. Dzięki temu będziemy mogli dłużej go przechowywać. Większą ilość warto jeszcze zawekować.



wyjazdy, wyjazdy… i co potem?

Zanim wyjazdy się zaczęły, zdążyłam zrobić, ale nie wrzucić na bloga. A co? Coś z warzyw, które znalazły się na zdjęciu. Coś, co jest charakterystyczne dla pewnego regionu Europy. I coś, co może być w wersji łagodnej, albo pikantnej. I nic więcej nie napiszę. Byłoby zbyt łatwo. Już i tak zagadka nie jest za trudna. Rozwiązanie po 5 sierpnia, bo wtedy wracam.

A gdzie mnie nosi? Byłam kilka dni (choć tylko w celach towarzyskich) na Orkonie (niezorientowanych co to takiego, zapraszam na stronę). A teraz jadę na Woodstock (link zapewne zbędny, bo to już impreza znana). Niesamowicie wcześnie w tym roku, ale jakoś tak wyszło. Mam nadzieję, że dam radę:) Kulinarne doświadczenia z Woodstocku zachowam dla siebie. Kto był, wie jak wygląda woodstockowe żywienie. Jak wrócę, nadrobię braki smakowe, a także blogowe. Póki co znikam. Puff!